Barszcz z uszkami

Boże Narodzenie nadchodzi wielkimi krokami. Będziemy świętować narodziny Jezusa, śpiewać Kolendy, spotykać się z rodziną i obdarowywać nawzajem. Stoły będą uginały się od jedzenia, niekonieczne eko, beztłuszczowego, low carb i gluten free. Jak odnaleźć się wśród nocnej ciszy i tłustego żarcia?

Kiedy byłem dzieciakiem, Wigilia Bożego Narodzenia była dla mnie najważniejszym dniem roku. Powód był prosty: prezenty. Może to trochę materialistyczne podejście, ale kto nie lubi dostawać upominków niech pierwszy rzuci kamieniem. Od czasu, kiedy odkryłem, w jaki nie do końca magiczny sposób, podarki pojawiają się pod choinką, entuzjazm wywołany grudniowym świętowaniem stopniowo słabł. Obecnie najbardziej czekam na Wigilijną Wieczerzę i wszystkie 12 potraw, a w szczególności na barszcz z uszkami. Jem go tylko raz w roku, właśnie na Boże Narodzenie. Dzięki temu smakuje wyjątkowo, mimo tego, że nie jest jakoś specjalnie wykwintnym daniem.

Cały rok czekania na tę jedyną w swoim rodzaju kolację powoduje, że nie zamierzam kombinować z liczeniem kalorii i rozkładu Białko-Węgle-Tłuszcze, tylko cieszyć się jedzeniem. Nie mam najmniejszej ochoty cudować z lepieniem pierogów z mąki pełnoziarnistej. Ryb nie będę przygotowywał na parze, tylko usmażę je w głębokim oleju. Nie będę szczędził klusek, maku, miodu i rodzynek. A wiecie dlaczego? Bo cały rok staram się trzymać czystą i zdrową michę, więc mały urlop mi się należy. Będę zajadał się pierogami z kapustą i grzybami, smażonymi rybami, makiełkami, kutią, piernikami, makowcem i innymi ciastami, no i ukochanym barszczem z uszkami.

Wam też radzę odpuścić sobie, dać odpocząć głowie i zmusić swój układ trawienny do bardziej wytężonej pracy. Na pewno taka krótka dyspensa nie zaszkodzi waszym wynikom biegowym i wyżyłowanym sylwetkom. Dajcie sobie trochę luzu, nie bójcie się zjeść cukierka z choinki albo kawałka ciasta. Tym bardziej, że cały rok sobie tego odmawiacie. A w ten jeden wieczór w roku, wszystkie rzeczy smakują wyjątkowo. Nie pozwólcie, by smaki dzieciństwa odeszły w zapomnienie przez zbyt restrykcyjne podejście do sportu i żywienia.

Wigilia to dzień wyjątkowy, w który dzieją się niespotykane rzeczy. Gasną wszystkie kłótnie i spory, zwierzęta mówią ludzkim głosem, a kalorie zjedzone w trakcie wieczerzy w magiczny sposób nie odkładają się w ciele. Dzięki temu świętujcie ten wyjątkowy czas bez zbędnego stresu, tym bardziej, że trzeba skosztować każdej potrawy. W innym wypadku przyjemności będą Was omijać cały kolejny rok.